fbpx
MENU

Sesja plenerowa o poranku wśród pól i lasów.

Czas na kolejną turę nadrabiania zaległości.

Zacznę od tego co najstarsze i najdłużej czeka na dysku 🙂

To była podczas jednej z fal upałów. Dokładnie w niedzielę pierwszego lipca. Wiedzieliśmy co będzie na dworze, więc wybór godziny był jeden – rano. Umówiliśmy się na 5:30 i powiem Wam, że słońce dawało od samego rana tak, że już wtedy wiedziałem, że to godzinę za późno, ale nie było odwrotu. Część sesji wśród pól i lasu załapała się jeszcze nie dobre warunki świetlne, ale ta druga z psami w okolicach jeziora, to był już istny koszmar pod względem obróbki materiału. Próby wyjścia “na swoje” z tymi zdjęciami zakończyły się fiskiem. Oczywiście mówię to z mojej perspektywy jako fotografa, który na każdym kroku stara się dążyć do perfekcji. Być może odbiorca nie zwróci na to zbyt dużej uwagi, ale ja wiem, że tonacje pod koniec sesji są nie takie jak bym chciał. Pewnych poziomów różnic między naświetleniem świateł, a zaciemnieniem w cieniach nie da się przeskoczyć. Matryce mają granice 🙂

To tyle z tych złych rzeczy. A co z dobrymi?

Kadry! Od początku wchodziły kadry, które powodowały mój dyskretny uśmiech zza aparatu. Nie lubię zdradzać zbyt wiele za wcześnie, ale czasem od razu wiadomo, że będzie dobrze. Oczywiście muszę tu uczciwie przyznać, że to połowicznie moja zasługa, bo Ada i Maciej dołożyli swoje mocne 50% do tego sukcesu, czyli sesji pełnej emocji, gestów, delikatności i uśmiechu.

Pospacerowaliśmy sobie z miejsca na miejsce, zaliczyliśmy kilka zupełnie różnych miejsc, które leżały obok siebie, co finalnie dało nam różnorodną sesję. Różnorodność to bardzo istotny aspekt w fotografii. Staram się nie fixować na jeden typ fotografowania, standardowe kadry, jeden styl obróbki itd. Szukam, zawsze czegoś szukam. Nie zawsze znajdę, ale nigdy nic nie znajdzie ten, kto nie zadał sobie trudu, parafrazując nieco moje ulubione powiedzenie “Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi”.

No to zapraszam do galerii 🙂

ZAMKNIJ