fbpx
MENU

Natalia i Dawid w dniu swojego ślubu.

Był to piątek, początek lipca. Dla Natalii i Dawida dzień jedyny i wyjątkowy. Dla mnie jeden z dwóch ważnych i wyjątkowych dni tego weekendu. Na ten drugi przyjdzie czas.

Jako ciekawostkę powiem na początku, że Natalia i Dawid postanowili zmienić miejsce swojego ślubu i wesela na trzy tygodnie przed wydarzeniem. Początkowo mieliśmy przeżywać tę historię w okolicach Trzcianki, czyli rodzinnych stronach Natalii. Coś jednak nie zgrało z salą i postanowili przenieść wydarzenie do Pałacu Śródka, a siłą rzeczy pozostałe punkty również do Wronek. Powiem Wam, że podziwiam, bo to było karkołomne. Ja bym chyba się nie zdecydował na taki ruch. Oni byli jednak bardzo zdeterminowani, by ten dzień był absolutnie wyjątkowy i nic nie mogło stanąć na drodze. Doceniam, bo finalnie wyszło perfekt!

Tak, więc przygotowania finalnie odbyły się w ich mieszkaniu, które od kościoła dzieliło 40 metrów spaceru. Logistyka dograna wspaniale! 😀  W mieszkaniu nocowała rodzina Natalii, więc przygotowania przebiegły w bardzo licznym gronie. To jest pozytywny aspekt, bo liczne towarzystwo rozładowuje napięcie, a do tego więcej ludzi, to większe stężenie emocji na metr kwadratowy. Nie ukrywam, że bardzo to lubię 🙂 Duża ilość osób miała jedną wadę, bo było jeszcze dwóch filmowców, co w pierwszej chwili wprawiło mnie w lekki stan paniki, ale szybko okazało się, że chłopaki to nowa szkoła reportażu i po pierwsze dyskrecja, a nie realizowanie niespełnionych ambicji reżyserskich, więc zgraliśmy się szybko i sprawnie. Chyba ich u mnie nie ma na zdjęciach, więc daliśmy radę jako stworzony na szybko zespół.

Tym razem było bardzo emocjonalnie. Natalia kilkukrotnie uroniła kilka łez wzruszenia i radości, co wprowadzało miłą atmosferę wyjątkowości tego dnia. Jakiego innego dowodu potrzeba, że wydarzenie było dla niej bardzo ważne? 🙂 Działo się sporo, pojawiało się wiele twarzy i z czasem coraz więcej, ale finalnie zrobiliśmy fajne przygotowania. Nieco zwątpienia przyniosła monsunowa ulewa na 30 minut przed ceremonią, ale niebo otworzyło się dla nich, by przeszli ten dzień suchą stopą. Widocznie zasłużyli!

Kościół to nowoczesna, przestrzenna bryła. W zasadzie prostopadłościan z kilkoma przetłoczeniami. Na żywo dość ciekawy, czysty i estetyczny. Niestety regularna bryła jest mało fotogeniczna moim zdaniem. Plusem jednak jest jednolite sztuczne  oświetlenie połączone z licznie wpadającym rozproszonym światłem dziennym. W czasie ceremonii pojawiły się uśmiechy i łzy. Widać było, że to ważne wydarzenie dla nich, na które długo czekali. Natalia w ogóle jest bardzo emocjonalną osobą, co lubię jako fotograf.

Po wszystkim skierowaliśmy się na miejsce przyjęcia weselnego. Otwarty, teren, rustykalny styl i sporo atrakcji, które Para zapewniła swoim gościom. Było co fotografować 🙂

Wesele przebiegało bardzo energicznie. Widać było wiele wysiłku włożonego w pierwszy taniec. Natalia, Dawid i goście bawili się świetnie i to było najważniejsze! Wtedy i ja bawię się dobrze fotografując 🙂

Co tu dużo mówić. Naprawdę miło spędzony dzień. Więcej powiedzą Wam zdjęcia poniżej.

 

ZAMKNIJ