fbpx
MENU

Reportaż ślubny Justyny i Dawida

Gdy przyjechałem do Prudnika dzień wcześniej mając na celu długie spacery po tym ciekawym wizualnie mieście, spotkała mnie niemiła niespodzianka, czyli MONSUN. Już od Wrocławia lało okrutnie i lało tak przez cały dzień do nocy. Zamiast spacerów miałem leżing na hotelowym łóżku i kiepską pogodową perspektywę na kolejny dzień.

3 września obudziły mnie promienie wschodzącego słońca. Pierwszy moment to małe oszołomienie, bo gdzie ja jestem, ale po chwili mózg odświeżył informacje i wiedziałem, że blask porannego słońca to świetny powód do radości!

Na przygotowania nie było daleko, bo jak trzy pokoje obok, a Dawida spotkałem przy śniadaniu w hotelu. Rozgrzewkę mieliśmy już za sobą i niedługo póżniej zaczęliśmy ten dzień. Ja pracę, a Dawid nowy rozdział w życiu. Obaj z dobrymi humorami ruszyliśmy do boju.

Hotel wraz z ekipą operatorów opuściłem wcześniej i skierowaliśmy się do domu rodzinnego Justyny, gdzie panowała już ślubna atmosfera. Justyna przywitała nas z pięknym uśmiechem i tak o to zaczęliśmy.

Więcej mówić Wam nie zamierzam, zapraszam do zdjęć poniżej. Działo się sporo i miło. Był też weselny plenerek, zimne ognie i dużo tańcy.

Dodam też, że to był pierwszy materiał obrobiony moimi nowymi kolorkami, które po tysiącach godzin poszukiwań odnalazłem i od teraz będzie lekko złociście i nieco bardziej kontrastowo, ale dalej naturalnie!

ZAMKNIJ